Ciasteczka

Ciastka czekoladowe z różowym pieprzem…

IMG_9068

Irlandzka pogoda zdecydowanie pobudza spontaniczność – gdy tylko wyjrzy słońce, w ogródkach rozpalane są grille, na drogach pojawiają się setki kolarzy, a plaże zapełniają się wielbicielami morskich klimatów. Sami Irlandczycy wymyślają przezabawne memy i powiedzonka, żartując ze swojej gorliwości w korzystaniu z tych nielicznych słonecznych dni :) Prawda jest taka, że tej spontaniczności i umiejętności adaptacji do tak szybko (i często drastycznie) zmieniającej się pogody trzeba im pogratulować, to się nazywa umiejętność przetrwania ;)

Mieszkając na zielonej wyspie już spory kawałek czasu, my też nauczyliśmy się, że z dobrej pogody trzeba korzystać i to nie tylko w ramach nadrabiania zaległości w praniu ;P Gdy więc wczoraj przywitał nas przecudny, iście letni poranek, a do tego Piotrek miał akurat wolne, po prostu musieliśmy to wykorzystać i po krótkie naradzie, wyruszyliśmy nad morze :)

Być może już Wam o tym wspominałam, ale powtórzę po raz kolejny – moja Córcia uwielbia wodę, to jej żywioł. Jeżeli istnieją jakieś poprzednie wcielenia, ona musiała być żabą, kaczką, czy innym wodolubnym stworzonkiem ;) Po mamusi tego nie ma na pewno, bo ja najpewniej czuję się na stałym lądzie i zdecydowanie wolę podziwiać rozbijające się o brzeg fale, niż pozwalać się im zalewać. Zuzia natomiast już mając niecałe dwa lata, ciągnęła tatę do wody i rzucała swoje małe ciałko w największe fale, przyprawiając mnie o stan przedzawałowy. Nie przeszkadza jej ani zimna woda, ani niezbyt przyjemny zapach wodorostów, ani tym bardziej fakt, że co większa fala mogłaby ją spokojnie zalać po czubek głowy.

Domyślacie się zapewne, że wczoraj na hasło „morze” nasza mała gwiazda, aż zapiszczała z radości i, jak nigdy, bez protestów, czy ociągania ubrała się i zjadła swoją porcję owsianki, byle tylko szybciej znaleźć się na plaży :) A potem przez pół dnia z zapałem biegała po piasku, wskakiwała do wody i robiła przy brzegu mini bajorka, żeby potaplać się w błotku, ochlapując przy okazji biednego Piotrka, który robił za tragarza wiaderek z wodą i głównego budowniczego tych mini baseników ;P

To był wspaniały dzień. I z pewnością bardzo dobrze wykorzystany, bo dziś od rana leje tak, że świata nie widać :/ Za to w słoiku mamy jeszcze kilka czekoladowych ciastek, więc jakoś się dziś pocieszymy przy kubku kawy lub kakao ;) Ciastka piekłam w poniedziałek i miałam wpisać przepis już wczoraj, ale wiecie – słońce, plaża… Komputer nie miał szans ;)

Połączenie czekolady i pieprzu zawsze mnie ciekawiło, ale długo się zbierałam, żeby je wypróbować. Gdy wreszcie przełamałam swój lekki opór, piekąc scones z białą czekoladą i pieprzem, wiedziałam już, że na tym się nie skończy. Jest w tej mieszance słodyczy i pikanterii coś równie pociągającego, jak w słodko-słonym smaku mojego ulubionego sosu karmelowego. Gdy już się raz spróbuje, nie sposób się oprzeć :)

Same ciasteczka są mocno czekoladowe, ciemne i uroczo spękane. Z wierzchu lekko chrupią, a w środku ciągną się delikatnie i wprost rozpływają w ustach. Słodkie i aromatyczne, dzięki dodatkowi różowego pieprzu, który nie jest zbyt pikantny, ale aromat ma wspaniały i, moim zdaniem, pasuje tu wyśmienicie :) Ostatecznie jednak możecie pieprz pominąć, jeżeli nie jesteście do niego przekonani i cieszyć się smakiem klasycznych czekoladowych ciastek.

Polecam :)

*na podstawie przepisu z „1000 recipes. Baking”

Składniki na około 18 – 20 dużych ciastek:

  • 300g mąki pszennej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka sody
  • szczypta soli
  • 3 łyżki ciemnego kakao
  • 175g miękkiego, niesolonego masła
  • 225g ciemnego cukru muscovado
  • 100g drobnego cukru do wypieków
  • 1 jajko + 1 żółtko
  • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
  • 2 łyżeczki pokruszonych ziaren różowego pieprzu

Wykonanie:

Mąkę, proszek do pieczenia, sodę, sól oraz kakao wymieszaj w dużej misce. Odstaw.

Masło utrzyj z oboma rodzajami cukru, aż będzie jasne i puszyste. Dodaj jajko oraz żółtko i zmiksuj do całkowitego połączenia. Wlej ekstrakt waniliowy i jeszcze raz wymieszaj.

Do masy maślanej dodaj wymieszane suche składniki oraz pokruszony pieprz i zmiksuj dokładnie. Masa powinna być gęsta.

Z ciasta formuj kulki wielkości mniej więcej orzecha włoskiego (lub nieco mniejsze, jeśli wolisz mniejsze ciasteczka) i układaj na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, pozostawiając duże odstępy, bo ciastka mocno się rozpływają na boki podczas pieczenia.

Piecz w temperaturze 170°C przez około 15 – 20 minut (w zależności od wielkości ciastek), aż brzegi zaczną się delikatnie rumienić, ale środek wciąż będzie miękki. Upieczone pozostaw przez chwilę na blasze, po czym przenieś na kratkę i wystudź całkowicie. Zimne przechowuj w szczelnie zamkniętym pojemniku do 5 dni.

Smacznego :)

Advertisements

2 thoughts on “Ciastka czekoladowe z różowym pieprzem…

  1. Idealne ciasteczka, które można zabrać nad morze :) Mam nadzieję, że ładna pogoda jeszcze się u Nas utrzymuje i bardzo zazdroszczę wypadu nad wodę :) U mnie tylko brudna rzeka jest do „podziwiania” ;)

    Lubię to

    1. Pogoda owszem niezła, jak na Irlandię, chociaż już nie tak ładna niestety. Nad morze mamy teraz kawałek, bo nie mieszkamy już w Dublinie, ale wciąż nie jest to bardzo daleko, więc korzystamy :)

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s